wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 7

-Przepraszam ,że jeszcze cię nie oprowadziłam po całym terenie stadniny.
-Nie ma problemu-odpowiedziałam.
-Chodźmy teraz,potem zaczyna się moja tura jazd.
Przytaknęłam jej na znak zrozumienia.Jakby teraz tak na to popatrzeć,nie wychylałam się poza stajnie i place treningowe.Za stajniami roztaczał się istny raj.Duża,nowoczesna hala,tor wyścigów.Ogromne padoki pełne koni.Na drugim końcu pastwisk był kompleks stajni.Dziwne-drugi?
-Co to za stajnie tam na końcu padoków?
-To są stajnie hodowlane.Tam przetrzymywane są konie oldenburskie do hodowli.Twój dziadek nie chciał,by jeźdźcy mieli z nimi styczność.
-Stąd ten światowy poziom na pokazach i zawodach?
-Dokładnie tak.Gdy coś się stanie,bądź koń przechodzi na emeryturę-trafia do naszych stajni.Wtedy albo działa w szkółce jeździeckiej,albo odpoczywa.
Ciekawił mnie jeszcze ten tor wyścigów.Przecież oldenburgi nie za bardzo się do tego nadawały.
-A ten tor?
-Tor?Na nim raz w miesiącu są organizowane gonitwy koni na poziomie międzynarodowym,dla zysku.Taka duża stajnia musi się jakoś utrzymywać.
Racja.Jak mogłam o tym zapomnieć?
-Oprócz tego co widzisz,po przeciwnej stronie stadniny znajduje się duży parkur do skoków,a za nim do cross'u. Za miesiąc zostanie tu zorganizowany wielki Jeździecki Festiwal,na którym odbędą się wszystkie dyscypliny jeździectwa klasycznego.
Mądry facet z tego mojego dziadka.
-Wracając do tych stajni hodowlanych-podjęła temat Alicja-możemy się tam wybrać przed dzisiejszą jazdą.
-To dobry pomysł,ale przed jazdą chciałabym jeszcze zajrzeć do klaczy,może odrobinę ją ruszyć,no i zobaczyć źrebaka.Może te stajnie obejrzymy po jeździe?
-Dlaczego nie-odpowiedziała-Mówiłaś,że chcesz zobaczyć źrebaka,więc chodźmy.
Ogierek leżał w boksie przykryty słomą.Był tak samo rudy jak jego matka.Tak samo niespokojny.
-Stajenne w miarę opanowały sytuację,wieczorem przyjedzie weterynarz żeby go zbadać.
Kucnęłam przy koniu,i pogłaskałam go po pysku.Ten odwzajemnił czułość liżąc mnie po ręce.
-Jest śliczny.
Wyszłyśmy z boksu,kierując się w stronę barku.Minęły trzy godziny od śniadania.
-Proponuję kawałek ciasta z kawą.
-Świetny pomysł-odpowiedziałam.Byłam naprawdę zmęczona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz