wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 5

Po nocy przespanej w moim nowym pokoju byłam bardzo wypoczęta.Rano-jak zawsze-głód mi doskwierał,więc ubrana w bryczesy poszłam do kuchni.
-Dzieńdobry!-rzuciłam,widząc kucharki.
-Witaj dziecko!-odpowiedziała jedna z nich-co byś chciała na śniadanie?
Kobieta nie byłą najchudsza,miała dosyć przerzedzone włosy,nie była młoda.Mimo to patrząc na jej zmęczone,brązowe oczy widziałam sympatię.
-Zadowolę się czymkolwiek,dziękuję pani-uśmiechnęłam się.
-Dzisiaj rano usmażyłam naleśniki.Jeżeli chcesz,możesz je zjeść.Leżą na blacie obok lodówki.
Faktycznie,były tam.Z dżemem,z serem i z czekoladą.Spytałam jeszcze,gdzie są jakieś talerze,i trzy naleśniki wylądowały na naczyniu.
-Dziękuję bardzo!-powiedziałam i wyszłam.
W stajennym barze siedziała Paula jedząc tosty.Gdy mnie zobaczyła,pomachała ręką na znak,że mam do niej przyjść.
-Jak minęła ci noc?-spytała.
-Całkiem dobrze,a tobie?
Porozmawiałyśmy jeszcze trochę o koniach i o dzisiejszej jeździe.W trakcie rozmowy przypomniał mi się chłopak,który pierwszego dnia jeździł na karym koniu.Pewnie nigdy go nie poznam.
-...i tak to właśnie było.Dziwne,prawda?
Wyrwana z zamyśleń nie wiedziałam o czym Paula rozmawia.Żeby uniknąć składania pełnej wypowiedzi,tylko skinęłam głową.Ku mojej uciesze ,nagle do baru weszła Alicja wołając mnie.
-Chyba muszę iść.Do zobaczenia.
Paula porozumiewawczo przechyliła głowę do przodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz