wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 3

-Powiedz mi,jaką masz klasę w skokach?
-W skokach?N1.
-To świetnie!A ujeżdżenie?
-Klasa C-6.
-Jestem pod wrażeniem.Ile masz lat,bo jeszcze nie pytałam?
-Siedemnaście.
Nie potrafiła ukryć zdziwienia.Przyznam,jestem usatysfakcjonowana z tego powodu.
Powoli zbliżałyśmy się do dużej stajni.W środku pachniało słomą i końmi.Dało się słyszeć ciągłe pochrapywania i rżenia koni.W stajni panował całkiem duży ruch.
-Dużo ludzi-powiedziałam.
-Tak,zaraz rozpoczyna się jazda.Dokładniej dwie jazdy.Chcesz teraz jeździć?
Stresowałam się.Nie znam ludzi,nie znam koni.
-Czemu nie?
-W takim razie pomogę ci z koniem,a wieczorem wytłumaczę ci co gdzie się znajduje.
Kiwnęłam głową na znak zgody.Przeszłyśmy całą stajnię.Na samym końcu po lewej stronie stał piękny,gniady koń.Spojrzałam na tabliczkę.
-Lucyfer,młody ale pojętny koń oldenburski.-mówiąc to,podała mi uwiąz.
Weszłam bez słowa do boksu.Koń skierował uszy do przodu i uniósł łeb w górę.Spodobał mi się.
Gdy podeszłam bliżej,opuścił łeb i dał się złapać.Jego sierść była czysta i lśniąca.Wyprowadziłam go na korytarz stajni.
-Ktoś go czyścił?-spytałam.
Alicja przejechała po jego grzbiecie ręką z lekkim zdziwieniem.
-Mówiłam wszystkim,żeby nikt go nie ruszał,no ale mówi się trudno.
-Przynajmniej konia mam czystego-uśmiechnęłam się.
-Masz swój toczek?
-Tak,leży w aucie Roba.
-To leć po niego,a ja siodłam.
Roba nie było nigdzie widać,ale na szczęście samochód był otwarty.Chwyciłam kask,i wróciłam do stajni.
Lucyfer był już w pełnym sprzęcie.
-Gotowa na jazdę?-spytała Alicja.
-Chyba tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz